O krótką analizę poprosiliśmy Zygmunta Zmudę- Trzebiatowskiego z serwisu
Morizon.pl.
Pewne różnice wychodzą bardzo szybko - zwraca uwagę ekspert portalu. Dość szybko, po nawet pobieżnym sortowaniu ofert, można dostrzec, że - poza Katowicami, które jako stolica regionu, powinny być analizowane odrębnie - pierwszą ligą, jeśli chodzi o potencjał nieruchomościowy są Tychy i Gliwice. Przy czym Gliwice zawdzięczają to w dużej części marce miasta inteligenckiego, skupiającego ludzi wykształconych, miasta ?etosowego?, natomiast Tychy postrzegane są jako miasto bardzo rozwojowe i z dużym potencjałem na najbliższą przyszłość. Rozwój biznesu oraz coraz lepsze połączenia i drogi to wszystko czyni z Tychów swoistą ?perełkę?. Widać, że o ile Zabrze staje się ?tanią miejscówką? i sypialnią Katowic, o tyle Tychy są postrzegane inaczej.
Z perspektywy serwisu widoczny jest wyraźnie pewien podział rynku. Nie jest on oczywiście całkowicie doktrynalny, ale zjawisko prezentacji tyskich ofert głównie przez biura z Tychów jest wyraźne - biura z poszczególnych miast mają swoje specjalizacje, często w Tychach mając jedynie swoich ?lotnych agentów?, ale nie decydując się na utworzenie filii biura, tak jakby oddając pola lokalnym biurom, które są tam osadzone i rozpoznawalne. Widać tę mocną pozycję lokalnych biur - to charakterystyczne dla miejsc z wysokim potencjałem lokalnego rynku mieszkaniowego.
Widać także to, że nieruchomości w Tychach są wyraźnie droższe niż w sąsiednich miastach - znalezienie mieszkania w cenie ofertowej poniżej 3000 zł za metr kwadratowy jest trudne, co w Zabrzu czy Chorzowie nie jest żadnym wyzwaniem. Mało tego, oferty z ceną 4000 zł i więcej stanowią 1/3 rynku. To ewenement w przypadku miast tej wielkości. W przypadku Zabrza jest dokładnie odwrotnie - oferty z ceną metra co najmniej 3000 zł to zaledwie 25% bazy,powyżej 4 tysięcy - 3%!
Duża liczba ofert nieruchomości z Tychów widoczna w serwisach nie jest wynikiem ogromnej liczby mieszkań i domów na zbyciu, ale wynikiem typowego w całej Polsce zjawiska tzw. umów otwartych, gdy daną nieruchomość stara się zaprezentować nie tylko sam właściciel, ale i kilka (czasem kilkanaście) biur nieruchomości, z którymi podpisał on umowę - realna liczba ofert jest z reguły kilku- kilkunastokrotnie niższa. Tu akurat sytuacja w Tychach niczym nie różni się od sytuacji w innych miastach kraju.
A jak z zainteresowaniem klientów popytowych? Z perspektywy serwisu widać tylko niektóre zjawiska - na przykład, że oferty nieszczególnie aktywnego w naszym serwisie biura nieruchomości z Tychów oglądane są w skali miesiąca średnio 6- 9 tysięcy razy. To niezły wynik na tle innych miast tej wielkości, a bardzo dobry, jeśli się weźmie pod uwagę przywołany już fakt dość wysokich nominalnie cen w porównaniu z sąsiednimi miastami. Widać w świetle tych wszystkich zjawisk, że Tychy to niezwykłe miejsce jeśli chodzi o mapę lokalnego rynku nieruchomości i z całą pewnością warte szczególnej uwagi, teraz i w nadchodzącej przyszłości - podsumowuje Zmuda- Trzebiatowski.